Nie mam czasu? Masz, ale lubisz go marnować.
Nie masz czasu. Wiem to ja i wszyscy dookoła. Jesteś zajęty, masz dużo na głowie, a lista zadań nigdy się nie kończy. Mimo to patrzysz na innych i widzisz, że jakoś ogarniają więcej. Ktoś robi dwa duże projekty, chodzi regularnie na treningi i jeszcze rozwija coś swojego. Ktoś inny „przy okazji” etatu buduje biznes albo wydaje książkę.
Nie wszystko, co widzisz, jest oczywiście prawdą i nie musisz gonić za cudzym króliczkiem, ale jeśli od dłuższego czasu próbujesz coś zmienić i nic z tego nie wychodzi, to warto powiedzieć to wprost: problemem nie jest czas, tylko to, co z nim robisz.
Masz dokładnie tyle samo godzin co inni. 24. I to nie jest motywacyjne hasło, tylko fakt, który trochę psuje wygodne tłumaczenia.
„Nie mam czasu” to jedna z najwygodniejszych wymówek, jakie istnieją. Jest nie do sprawdzenia, brzmi sensownie i wszyscy ją rozumieją, bo sami jej używają. Nikt nie będzie wnikał, jak wygląda Twój dzień, więc zostajesz z poczuciem, że sytuacja jest poza Twoją kontrolą.
Tylko że nie jest.
Podstaw prostą rzecz. Zamiast mówić „nie mam czasu”, powiedz: „to nie jest mój priorytet”.
Nagle zdania zaczynają wyglądać inaczej:
- „Nie ćwiczę, bo forma nie jest moim priorytetem”
- „Jem byle co, bo zdrowie nie jest moim priorytetem”
- „Nie ruszam swojego projektu, bo nie jest moim priorytetem”
Brzmi gorzej. I właśnie dlatego działa.
Nie masz czasu na własny projekt, ale masz czas na telefon. Na serial. Na „chwilę” w socialach. To nie jest zarzut, tylko obserwacja, która dotyczy większości ludzi, także moja własna, bo kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem…
Nie ma niczego złego, jeżeli przez chwilę dasz sobie na wstrzymanie i się odmóżdżysz. Jeden odcinek serialu, ani chwila scrollowania nikogo nie zabiło. Nie jesteśmy robotami, które mają ciągle pracować w trybie 100% efektywności.
Jednak jeśli średni czas spędzany dziennie przed ekranem telefonu to już ponad 4 godziny, to ewidentnie coś już jest nie tak. Do tego dochodzi reszta rozproszeń. W skali tygodnia robi się z tego dodatkowy etat. Tylko że ten etat pracuje na cudze przyjemności, nie na Twoje.
Traktujemy czas jak zasób odnawialny jak energia słoneczna. To wygodne, ale nieprawdziwe. Czasu nie możesz odłożyć ani odzyskać. Każda godzina to decyzja tu i teraz. Jeśli nie podejmujesz jej świadomie, decyzja i tak zapada – tylko niekoniecznie zgodnie z tym co Ty chcesz.
Ludzie, którzy robią więcej, nie mają więcej czasu. Przestali tylko udawać, że mogą go traktować jak coś, co zawsze będzie.
Zanim pójdziesz dalej, zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie szczerze:
- Ile czasu w ostatnim tygodniu poświęciłeś na rzeczy, które są dla Ciebie naprawdę ważne?
- Ile czasu zmarnowałeś na robieniu rzeczy, które są fastfoodem dla Twojego mózgu?
- Gdybyś jutro dostał dodatkowe 4 godziny – co byś z nimi zrobił?
Złodziej czasu.
Na początek niewygodna rzecz.
Proszę werble. Największym złodziejem czasu jesteś Ty.
Nie system, nie praca, nie inni ludzie, ani Netflix. To Ty decydujesz, co robisz z tymi godzinami i czy oglądasz kolejny odcinek serialu czy idziesz spać. Szukanie winy na zewnątrz niczego nie zmienia, tylko pozwala odwlec moment, w którym trzeba w końcu zrobić coś inaczej.
Możesz znać wszystkie techniki, przejść kursy, szkolenia i posiadać super narzędzia, jednak, problem nie leży tutaj. Problem leży u podstaw, czyli w Nas i w tym co robimy na co dzień, czasami automatycznie.
Co faktycznie działa.
Nie potrzebujesz kolejnych 20 metod do odzyskiwania czasu, które nie działają.
Na początek wystarczy jedna rzecz.
Stań przed lustrem i przyznaj się przed samym sobą, że jesteś odpowiedzialny za wszystkie dotychczasowe porażki i niepowodzenia, a brak czasu to tylko wymówka. W tym momencie możesz rozpocząć nowy rozdział i zacząć projektować siebie na nowo.
Czy już wiesz, co dzisiaj zrobisz z tymi 24 godzinami, które i tak miną?
Jeśli ten wpis był dla ciebie wartościowy, podziel się nim z kimś, kto ciągle powtarza że „nie ma czasu”. Czasem jeden tekst potrafi zmienić perspektywę , a zmiana perspektywy może zmienić wszystko.


