projektywny inspiracja

Dlaczego nadmiar inspiracji ogranicza?

Nadmiar inspiracji, a co to takiego? Przyznaj się ile już podcastów usłyszałeś o zwiększaniu efektywności, ale wciąż czujesz, że nic się w Twoim życiu nie zmieniło? Nadmiar inspiracji blokuje działanie, zamiast je wspierać. To prawda. W świecie przepełnionym treściami: podcastów, artykułów, filmów i poradników, coraz więcej osób doświadcza problemu, który można nazwać przeciążeniem inspiracją. Zamiast pomagać w realizacji projektów, zbyt duża liczba pomysłów i informacji utrudnia podjęcie decyzji i rozpoczęcie działania.

Dlaczego tak się dzieje? Im więcej inspiracji konsumujesz, tym więcej masz opcji do wyboru. A im więcej opcji, tym większe ryzyko paraliżu decyzyjnego. W praktyce oznacza to jedno: problemem dzisiaj nie jest już brak wiedzy tylko jej nadmiar.

W tym artykule pokażę, dlaczego nadmiar inspiracji ogranicza, jak działa mechanizm przeciążenia informacyjnego i co zrobić, żeby zamiast konsumować zacząć działać.

Inspiracja daje impuls do startu, ale nie zastąpi dobrego planu.

Na początek metafora. Wyobraź sobie, że stoisz pierwszy raz na starcie wielkiego biegu. Dookoła masz różnych zawodników, amatorów i profesjonalistów. Stoi facet z wąsem i pani w różowym dresie. Każdy ma swoje sprawdzone techniki, niektórzy lata treningu. Obserwujesz co każdy zawodnik robi. Jeden się rozciąga, drugi robi szybkie sprinty, trzeci właśnie kręci film na sociale. Wybierasz więc kogoś, kto wygląda najbardziej profesjonalnie. Sprinty wydają Ci się najlepszą opcją, dlatego wykonujesz ich kilka. Na początku jest Ci trudno, serce wali jak szalone, ale robisz szybkie przyspieszenie, kilka dynamicznych kroków i nagle czujesz moc, lekkość, energię. Przez moment masz wrażenie, że możesz wszystko. To właśnie jest inspiracja. Moment, który Cie uruchamia do działania.

Problem i jednocześnie dramat zaczyna się chwilę poźniej, gdy zamiast przejść do właściwego biegu, po swojemu i z dopasowaniem do Twojej aktualnej formy, zaczynasz robić kolejne sprinty.

Jeszcze jeden, bo ten był dobry. Jeszcze jeden, bo czujesz energię. Jeszcze jeden, bo tam ktoś biegł szybciej.

I nagle okazuje się, że jesteś już zmęczony… zanim w ogóle zacząłeś zawody.

Nie przebiegłeś jeszcze, ani jednego kilometra, a już sapiesz jak stara lokomotywa.

Inspiracja działa dokładnie tak samo.

Daje Ci impuls do startu, tak jak sprint podejrzany u profesjonalisty, ale nie zastąpi regularnego treningu, ani dobrego planu, który jest dopasowany do Ciebie i Twojej rzeczywistości. Jeśli traktujesz inspirację jak główną część procesu, kończysz zmęczony i bez efektu, ponieważ forma, ani projekty nie powstają z pojedynczych zrywów, tylko z powtarzalnych czynności, które robisz już po tym, jak inspiracja znika.

Przeciążenie inspiracyjne

Nasz mózg nie jest zaprojektowany do analizowania dziesiątek opcji jednocześnie. W pewnym momencie zamiast działać sprawniej, zaczyna zwalniać. Ilość bodźców, danych i inspiracji przekracza zdolność ich przetworzenia. Każda inspiracja to nie tylko “fajny” pomysł, ale też mikrodecyzja dla Twojego mózgu, który pozostaje w trybie gotowości i ciągle musi odpowiadać na pytania:

  • czy to jest dla mnie?
  • czy to lepsze niż to, co już mam?
  • czy powinienem to wdrożyć teraz, czy później?

Gdy takich decyzji robi się kilkanaście lub kilkadziesiąt dziennie, pojawia się zmęczenie, a Twoja zdolność do podejmowania decyzji spada. Mózg zaczyna szukać najprostszej drogi, czyli unika działania, czyli wymówki. W efekcie dzieje się coś pozornie nielogicznego:

Im więcej się inspirujesz, tym trudniej Ci zacząć działać.

Zamiast prostego „zrób to”, masz w głowie tak wiele dobrych opcji, że ostatecznie żadna nie zostaje wybrana.

Mniej spożywania, więcej działania.

Jak widać, inspiracja jest czymś dobrym i skutecznym, jednak tylko w małej dawce i na początku. Główny problem polega na tym, że moment graniczny, w którym inspiracja zamienia się w wymówkę jest trudny do zauważenia. Nie czujesz, kiedy przechodzisz z etapu „to mi pomaga” do drugiego „to mnie zatrzymuje”. Masz ciągle wrażenie, że robisz coś wartościowego, bo przecież wciąż się uczysz się, analizujesz, szukasz lepszych rozwiązań, jednak w rzeczywistości to nieprawda. Brakuje działania, a Ty coraz bardziej oddalasz się od wykonania kroku do przodu.

Nadmiar informacji powoduje, że tracisz realnie zdolność wyboru. Wszystko wydaje się tak zajebiście wartościowe, że Ty, a raczej Twój mózg, zaczyna działać w trybie ciągłego porównywania. Każda opcja konkuruje z inną, jednak ostatecznie żadna nie zostaje wdrożona. To moment, w którym nadmiar zaczyna być obciążeniem, a powiedzenie “co za dużo to niezdrowo” staję się faktem.

To powiedzenie nie dotyczy tylko inspiracji. Działa w każdym obszarze naszego życia: pracy, treningu, jedzeniu, informacjach. Więcej nie oznacza lepiej. Oznacza tylko:

więcej wyborów, których musisz dokonywać, a to oznacza większy koszt: energetyczny, decyzyjny i mentalny.

Dokładnie ten mechanizm został pokazany w jednym eksperymencie, w którym badacze w sklepie ustawili dwa stoiska z dżemami. Na jednym były 24 rodzaje, na drugim tylko 6. Okazało się, że większy wybór przyciągał więcej osób. Wiadomo, lubimy mieć duży wybór. Ludzie zatrzymywali się, oglądali, próbowali. Wszystko wyglądało super. Problem pojawił się w momencie decyzji. Przy 24 opcjach tylko około 3% osób zdecydowało się na zakup. Przy 6 opcjach, było to prawie 30%. Jak widać, więcej, nie zawsze znaczy lepiej.

To dokładnie to samo, co dzieje się z inspiracją.

Im więcej masz pomysłów, metod i możliwości, tym trudniej wybrać Ci jedną i zacząć. Zamiast działania pojawia się wieczne oglądanie i słuchanie.

Dlatego warto świadome ograniczać ilość inspiracji. W świecie przeładowanym bodźcami, trzeba zacząć umieć wybierać to, co naprawdę jest wartościowe i ma znaczenie, a resztę zwyczajnie odrzucić. Nie ukrywajmy, bardzo dużo treści to fast food dla naszego mózgu.

W kontekście działania i realizowania projektów oznacza to jedno:

Mniej spożywania i mniejszy wybór, to więcej działania.

Co z tym zrobić?

Jak zacząłem mniej spożywać i więcej działać? W moim przypadku zadziałało i polecam na początek:

  1. Ograniczenie liczby wyborów – zauważyłem, że im mniej mam opcji, tym lepiej dla mnie i tym większa szansa na działanie. W moim wypadku game changerem było wprowadzenie minimalizmu w różnych obszarach (np. mam w szafie tylko czarne koszulki) znacząco zredukował to poranny stres związany z wyborem odpowiedniego ubrania. Teraz promuje styl a’la Steve Jobs.
  2. Redukcja źródeł inspiracji – był moment, że zacząłem konsumować olbrzymią ilość treści, podcastów, książek rozwojowych, jednak de’facto nic z tego nie wynikało. Nadmiar treści obniżał zdolność do działania i zwiększał stres. Znajdź kilku autorów, twórców, którzy bedą Twoją inspiracją. Zacznij faktycznie robić i testować to co mówią. Resztę odrzuć.
  3. Reguła natychmiastowego działania – jeżeli zobaczysz coś inspirującego, wyłącz film i zacznij działać, od razu, nie czekając na kolejny “super pomysł, do wdrożenia kiedyś”. Jeżeli przeczytasz coś inspirującego, odłóż książkę i działaj, testuj, eksperymentuj. Problemem nie jest brak wiedzy, tylko to że czasami masz jej za dużo, żeby zacząć.