projektywny autosabotaż

Dlaczego ludzie sabotują własne projekty?

Czy zastanawiałeś się, dlaczego sabotujesz własne projekty? Dlaczego pomimo szczerych chęci, planów, motywacji zawsze znajdziesz lub stworzysz coś co stanie na przeszkodzie? Teoria jest niby prosta, realizuj projekt, jednak gdy przechodzimy do działania, cały wszechświat jakby w zmowie, rzuca nam kolejne kłody pod stopy. Czasami to nowy sezon naszego ulubionego serialu, a czasami deszcz za oknem. Niezależnie co to jest, bardzo prawdopodobne, że właśnie sam siebie sabotujesz, a rozwiązanie Twojego problemu stoi przed lustrem. Badania pokazują, że odkładanie działania dotyczy ogromnej części ludzi. Nawet 20–25% robi to chronicznie. INSANE!

Jeżeli chodzi o autosabotaż projektowy, to rzadko wygląda on jak bezczynność. Bardzo często przybiera podstępną formę, w której liczba czynności i zadań, które wykonujesz, może być niesamowita. Planowanie, organizowanie, przygotowania, analizowania, czytanie, sprawdzanie, konsultowanie, jednak w rzeczywistości jest to tylko wymówka i sposób na uniknięcie momentu, w którym trzeba przejść do działania.

Dzisiaj prezentuję 7 form autosabotażu, które tylko wyglądają jak produktywność, ale w rzeczywistości blokują Ciebie i Twoje projekty.

1. Ciągłe planowanie zamiast działania

To jedna z moich ulubionych form autosabotażu, uprawiana regularnie, do pewnego czasu również przeze mnie. Z zewnątrz wygląda to jak praca nad projektem, który chcesz zrealizować, a w rzeczywistości jest to tylko wymówka, która pozwala uniknąć momentu konfrontacji z rzeczywistością, a tym samym zmniejszyć ryzyko porażki do zera. Jeżeli jesteś perfekcjonistą bardzo możliwe, że logicznie to sobie wytłumaczysz. Jak to wygląda w praktyce? Każdy ma swoje sprawdzone sposoby, mogą to być listy zadań, nowe narzędzia do organizacji czasu, im dokładniejsze lub im więcej masz narzędzi, tym większe prawdopodobieństwo, że utknąłeś w fazie planowania. Plan ostatecznie staje się projektem samym w sobie.

2. Nadmierne przygotowanie

Ile czasu potrzeba, aby zacząć coś robić? Weźmy dla przykładu bieganie. Masz buty, krótkie spodenki i koszulkę sportową? Ubierasz to i wychodzisz. Jak się postarasz to w 5 minut można rozpocząć działanie. Nadmierne przygotowanie to forma autosabotażu, która chodzi w parze z planowaniem. Tutaj nie tylko powstaje genialny plan, ale pojawia się też jakaś praca: research, słuchanie podcastów, kupowanie sprzętu. Problem polega na tym, że na start potrzebujesz niewiele, a Twoje przygotowanie nigdy się nie kończy. Przygotowanie jest potrzebne, ale nie może trwać wiecznie.

3. Zmienianie strategii co kilka tygodni

To jeden z nieoczywistych sabotaży, który na pierwszy rzut oka wygląda bardzo niewinnie, jednak w rzeczywistości niszczy ciągłość działania. Ciągle zaczynasz od nowa. Ciągle szukasz najlepszego rozwiązania. I tak w kółko… Proces resetuje się zanim zdąży zadziałać. Znasz te sytuację, gdy po dwóch tygodniach lub miesiącu nie widzisz efektów, więc zakładasz, że strategia, którą wybrałeś nie działa i trzeba znaleźć inną? Może to być zmiana planu treningowego, zmiana diety na “lepszą”. Kolega powiedział, że znalazł lepszy pomysł i u niego działa. W wielu przypadkach problemem nie jest obrana strategia, tylko brak czasu na jej działanie. Strategia potrzebuje czasu. Daj jej czas i nic nie zmieniaj. Jak to mówię, “Nie tykaj, bo zepsujesz”. W praktyce, często nie wygrywa najlepsza strategia, tylko ta, która jest realizowana wystarczająco długo.

4. Praca nad rzeczami o niskim znaczeniu/priorytecie

Jak często masz uczucie, że jesteś bardzo zajęty, a jednak ciągle stoisz w tym samym miejscu? Dużo pracy, a w rzeczywistości zero realnego progresu. Jak ten chomik na kołowrotku. To dlatego, że robisz rzeczy o niskim priorytecie, lub takie które nie mają znaczenia. Unikanie kluczowego działania pod przykrywką pracy, znasz to? Zamiast wybierać trudne i niekomfortowe czynności do zrobienia, wybierasz te łatwe, które dają poczucie wykonania pracy, ale w długiej perspektywie nie dają żadnych wyników. Projekt „żyje”, ale nie idzie do przodu. Masz skompletowany cały sprzęt treningowy, ale żadnego wykonanego treningu. Nie odkryję ameryki, mówiąc, że nie wszystkie działania mają taką samą wartość. Kilka z nich daje większość efektów. Reszta to tylko tło. Tło jest ważne, ale jeżeli skupiasz się tylko na łatwych zadaniach na trudne zabraknie czasu i energii. Rób to, co ma faktycznie znaczenie. Skup się na pierwszym planie obrazu czyli w tym wypadku na bohaterze.

5. Zbyt wiele projektów jednocześnie, chwytanie 10 srok za ogon

Jesteś ambitny i kreatywny? Ten model sabotowania siebie może dotyczyć Ciebie. Jeżeli masz dużo pomysłów i każdy projekt wydaje się dobry, to brzmi to dziwnie, ale to jest problem. Problem jednak nie pojawia się nie na początku tylko poźniej, w trakcie jego realizowania. Każdy projekt wymaga energii, uwagi i czasu. Jeżeli projektów jest za dużo, Twoja energia rozprasza się na każdy z nich, przez co żaden nie dostaje miana priorytetowego. Ostatecznie, żaden nie osiąga odpowiedniego poziomu, masy krytycznej, potrzebnej żeby “eksplodować” i się rozwinąć w pełni. Start jest zawsze przyjemny. Utrzymanie kierunku i powtarzanie już nie jest takie sexy. W projektowaniu chodzi o to, żeby osiągać efekty, a nie tylko zaczynać.

6. Szukanie idealnego momentu

“Zacznę od jutra.” A dlaczego w sumie nie od dziś, teraz, w tej chwili? Szukanie idealnego momentu na start to elegancka forma odwlekania, czyli zwykła WYMÓWKA. “Zacznę, jak będę gotowy.” Z takim podejściem daje Ci gwarancję, że nie zrobisz nic. Idealny moment nie istnieje. W ten sposób tylko odsuwasz start w czasie. Nie wygrywa ten, kto zaczyna w idealnych warunkach, tylko ten, kto zaczyna mimo ich braku. Jeżeli chcesz zacząć coś robić, wykonaj pierwszy krok natychmiast. Najlepiej w tej chwili, gdy czytasz ten tekst. Zapisz się na jakiś bieg, opublikuj coś. Nie zastanawiaj się. Wykorzystaj te kilka chwil, zanim Twój mózg zacznie się bronić przed dyskomfortem, który chcesz mu właśnie sprezentować.

7. Porównywanie się z ekspertami

Chcesz zabić swój projekt już na początku? Odpal Facebooka, Instagrama, Youtube. Zacznij oglądać. Stwierdź, że inni są lepsi, a Ty nigdy nie będziesz na takim poziomie. To właśnie jeden z najszybszych i najlepszych sposobów na zabicie projektu na starcie.

Człowiek zaczyna robić coś nowego i od razu zestawia się z kimś, kto robi to od lat. Efekt? Depresja.

Na początku każdy jest słaby i przeciętny. Tak musi być. Tak wygląda każdy proces. Porównując się z ekspertami, ustawiasz nierealny punkt odniesienia. Nie widzisz procesu, tylko efekt końcowy. Porównuj się zawsze, ale to zawsze, do własnego startu, nie do czyjegoś wyniku. Oglądaj innych (to najlepsze źródło informacji), ale traktuj ekspertów jak kierunek, a nie Twój punkt odniesienia do siebie. Patrz na nich jak na mentorów i nauczycieli, nie jak na konkurencje, której musi dorównać pierwszego dnia.

Podsumowanie

Kilka słów podsumowania na koniec. Wszystkie 7 przedstawionych form autosabotażu, na pierwszy rzut oka nie wygląda wcale jak sabotaż. Wygląda niewinnie i niepozornie. Czasami przebiera formę nauki, innym planowania i przygotowania, a czasami nawet posiada w sobie elementy działania. Właśnie dlatego tak trudno go zauważyć. Dopiero po spojrzeniu na fakty i skonfrontowaniu się z nieprzyjemną prawdą, że unikasz dyskomfortu związanego z realnym działaniem, spowoduje, że zaczniesz faktycznie realizować swoje projekty.


Nie szukaj wymówek.

Zacznij projektować swoje życie.